Brytyjski przemysł naftowy w 2026 roku: co naprawdę dzieje się na Morzu Północnym
Czy brytyjski przemysł naftowy naprawdę dogorywa, czy tylko zmienia formę? Dlaczego w 2026 roku Morze Północne wciąż przyciąga miliardy funtów i uwagę polityków, inwestorów oraz regulatorów?
To już nie debata o sentymencie do przeszłości, lecz o ryzyku, bezpieczeństwie i twardych decyzjach gospodarczych. Żeby zrozumieć, co faktycznie dzieje się dziś na morzu, trzeba spojrzeć głębiej.

Wprowadzenie: dlaczego 2026 to punkt zwrotny
W styczniu 2026 roku Wielka Brytania znajduje się w paradoksalnym momencie. Z jednej strony rząd oficjalnie deklaruje brak nowych licencji eksploracyjnych na dziewiczych obszarach Morza Północnego. Z drugiej — istniejące złoża mają być eksploatowane „do końca życia”, aby utrzymać dostawy energii i miejsca pracy.
To napięcie — między klimatem a realną energią — definiuje dziś brytyjski przemysł naftowy.
Krótka historia, która nadal ma konsekwencje
Odkrycie ropy na Morzu Północnym w 1969 roku zmieniło Wielką Brytanię z importera w jednego z kluczowych producentów Europy. Szczyt wydobycia przypadł na 1999 rok — około 2,9 mln baryłek dziennie. Od tego momentu zaczęło się systematyczne schodzenie w dół.
- 1969 – pierwsze duże odkrycie ropy
- 1975 – start wydobycia z pola Argyll
- Lata 80. – Morze Północne w światowej czołówce
- 1999 – historyczny szczyt produkcji
- 2024 – najniższa produkcja od lat 70.

Ile ropy naprawdę produkuje dziś Wielka Brytania?
Według danych North Sea Transition Authority, w 2024 roku produkcja wyniosła około 1,09 mln baryłek ekwiwalentu ropy dziennie. To mniej niż połowa poziomów sprzed 25 lat. Trend jest jasny: mniej pól, mniejsze wolumeny, wyższe koszty jednostkowe.
Ale to nie znaczy „koniec”. Oznacza raczej zarządzanie schyłkiem.

Ekonomia: pieniądze są mniejsze, ale nadal realne
W 2025 roku inwestycje w sektorze offshore wyniosły około £5,95 mld. Dla porównania: w rekordowych latach były kilkukrotnie wyższe. Mimo to sektor nadal:
- zapewnia ponad 150 000 miejsc pracy (bezpośrednio i pośrednio),
- pozostaje kluczowy dla regionów takich jak Aberdeen i Szetlandy,
- ogranicza import ropy i paliw gotowych.
Środowisko: presja, której nie da się już ignorować
Emisje bezpośrednie sektora upstream spadły o około 19% od 2014 roku. To efekt elektryfikacji platform, lepszej efektywności i zamykania najbardziej emisyjnych instalacji. Ale sama ropa — spalana gdzie indziej — nadal generuje CO₂.
- ryzyko dla ekosystemów morskich,
- emisje gazów cieplarnianych,
- kosztowna likwidacja infrastruktury.

Transformacja energetyczna: ropa jako pomost, nie cel
Rząd Wielkiej Brytanii podtrzymuje cel neutralności klimatycznej do 2050 roku. W praktyce oznacza to ogromne inwestycje w:
- morską energetykę wiatrową,
- wodór niskoemisyjny,
- wychwytywanie i składowanie CO₂ (CCUS).
Do 2030 roku Wielka Brytania chce wychwytywać 20–30 mln ton CO₂ rocznie, głównie wykorzystując… doświadczenie i infrastrukturę sektora naftowego.

Wniosek: to nie koniec, to zmiana roli
Na początku mogliśmy myśleć, że brytyjski przemysł naftowy to relikt. Po tej analizie widać coś innego: to sektor w trakcie kontrolowanego lądowania. Nadal potrzebny, ale już nie jako bohater, lecz jako inżynier przejścia.
I to właśnie ta rola — cicha, techniczna, niewdzięczna — może okazać się jego najważniejszym wkładem w przyszłość energetyczną Wielkiej Brytanii.

