Ropa naftowa w Szkocji: co naprawdę dzieje się po zamknięciu Grangemouth (2026)
Czy zamknięcie Grangemouth oznacza koniec szkockiej ropy — czy tylko początek trudniejszego etapu? Kto dziś naprawdę kontroluje tempo wygaszania wydobycia, a kto ponosi koszty bezpieczeństwa i stabilności dostaw?
W 2026 roku odpowiedzi nie są ani wygodne, ani jednoznaczne. Ropa w Szkocji nie znika po cichu; zmienia rolę i stawkę politycznej gry. Właśnie tu zaczyna się właściwa historia.
Ten przewodnik nie jest o nostalgii. Jest o tym, co naprawdę zostało z przemysłu naftowego w Szkocji po zamknięciu rafinerii Grangemouth i dlaczego ta historia wciąż dotyczy Twojego portfela, rachunków za energię i przyszłości regionu.

Wstęp: mit kontra rzeczywistość
Tak, Morze Północne jest geologicznie dojrzałe. Tak, produkcja spada. Ale w 2026 roku Szkocja wciąż odpowiada za zdecydowaną większość brytyjskiej produkcji ropy i gazu, a decyzje podejmowane dziś zadecydują, czy kraj będzie importował więcej droższej energii przez kolejne dekady.
Krótka historia, która wciąż trwa
Wszystko zaczęło się w połowie XIX wieku, gdy szkocki chemik James Young rozpoczął produkcję oleju z łupków. Prawdziwy przełom nastąpił jednak w latach 60. XX wieku wraz z odkryciami na Morzu Północnym. W szczycie, pod koniec lat 90., Wielka Brytania wydobywała ponad 2,4 mln baryłek dziennie.
W 2026 roku ta liczba jest kilkukrotnie mniejsza. Ale wciąż mówimy o setkach tysięcy baryłek dziennie — i miliardach funtów.

Ile ropy produkuje Szkocja naprawdę w 2026?
Według danych regulatora North Sea Transition Authority (NSTA), brytyjska produkcja ropy spadła z około 722 tys. baryłek dziennie w 2022 r. do ok. 577 tys. baryłek dziennie w 2024 r., a prognoza na 2026 r. mówi o poziomie około 500 tys. baryłek dziennie.
Kluczowe jest to, że zdecydowana większość tej produkcji pochodzi z wód szkockich. Bez niej Wielka Brytania byłaby niemal całkowicie zależna od importu.
Główne regiony wydobycia
- Morze Północne – wciąż najważniejszy obszar, obejmujący pola Forties, Brent, Clair i Buzzard.
- Obszary na zachód od Szetlandów – technicznie trudniejsze, droższe, ale nadal posiadające znaczne zasoby.
Grangemouth: koniec epoki, nie infrastruktury
Największa zmiana ostatnich lat wydarzyła się w 2025 roku. Rafineria Grangemouth, jedyna w Szkocji, zakończyła działalność rafineryjną. Z mapy zniknęło około 150 tys. baryłek dziennej mocy przerobowej.
To nie oznacza, że Grangemouth przestało być ważne. Wręcz przeciwnie. Terminal pozostaje kluczowym węzłem importowym paliw dla Szkocji i północnej Anglii, a rząd UK i rząd szkocki przeznaczyły 225 mln funtów na plan transformacji przemysłowej tego miejsca.


Kto dziś reguluje szkocką ropę?
Jeśli pamiętasz skrót OGA, czas go zapomnieć. Od 2022 roku głównym regulatorem jest North Sea Transition Authority (NSTA), której zadaniem nie jest już „maksymalizacja wydobycia”, ale zarządzanie schyłkiem w zgodzie z celami klimatycznymi.
- NSTA – licencje, emisje, dekomisja.
- HSE – bezpieczeństwo pracy.
- DESNZ (Department for Energy Security and Net Zero) – polityka energetyczna UK.
- SEPA – nadzór środowiskowy w Szkocji.
Dlaczego to wciąż ma znaczenie?
Bo każda baryłka niewydobyta w Szkocji to baryłka zaimportowana. Z Norwegii, USA lub Bliskiego Wschodu. Zwykle drożej i z większym śladem węglowym.
W 2026 roku debata nie brzmi już: „ropa czy klimat?”. Brzmi: jak drogo zapłacimy za przejście — finansowo i społecznie.
Zamknięcie pętli
Na początku obiecałem, że to nie będzie tekst o przeszłości. I nie jest.
Szkocka ropa w 2026 roku to nie opowieść o boomie. To opowieść o kontroli, kosztach i decyzjach, które zdecydują, czy transformacja będzie rozsądna — czy chaotyczna.
I właśnie dlatego wciąż warto ją rozumieć.

